Artykuły

Data utworzenia: 30.12.2016     Data modyfikacji: 25.10.2015      Udostępnij artykuł
Autor:

Oby bóbr zjadł uprawy (a nie łabędź)

Tytuł dzisiejszego wpisu jest odrobinę przewrotny i niezbyt prawniczy. Ale temat za to już w prawie osadzony jest mocno, bo chodzi o odszkodowania za uprawy rolne zniszczone przez zwierzęta dzikie, znajdujące się pod ścisłą ochroną gatunkową.

Chyba każdy wie, że zwierzęta dzikie w naszym kraju są niczyje, a jak niczyje – to znaczy, że odpowiada za nie Skarb Państwa. Klasyką gatunku stały się liczne sprawy o wypłatę odszkodowań za szkody spowodowane przez przebiegające przez drogi sarny, łosie i dziki. Ale istotny problem stanowią także szkody w płodach rolnych powodowane przez dzikie zwierzęta, dla których stojąca w polu kukurydza, zboże czy rzepak stanowią źródło łatwego i smacznego pożywienia.

Tymczasem ustawodawca w ramach art. 126 ustawy z dnia 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody określił, że Skarb Państwa odpowiada za szkody wyrządzone przez żubry, wilki, rysie, niedźwiedzie i bobry. Koniec i kropka. Inne zwierze stało się przyczyną zniszczonych upraw? Trudno, odszkodowania od Skarbu Państwa nie można uzyskać.

Problem jest o tyle większy, że istnieje w Polsce coś takiego jak instytucja ścisłej ochrony gatunkowej określonych zwierząt. Oczywiście podlegają jej wskazane powyżej żubry, wilki, rysie, niedźwiedzie i bobry, ale nie tylko. Aktualna lista jest bardzo długa, a zawiera ją obowiązujące rozporządzenie Ministra Środowiska z dnia 6 października 2014 r. w sprawie ochrony gatunkowej zwierząt. Ile jest tam pozycji? Dokładnie 589. To oznacza, że Skarb Państwa przyjął na siebie (czysto arbitralnie) odpowiedzialność za zaledwie 5 gatunków ściśle chronionych zwierząt z sumy 589. Jako ciekawostkę można podać, że jest to ok. 0,85% całości.

Biorąc pod uwagę fakt, że zwierząt objętych ścisłą ochroną gatunkową nie można płoszyć (pod rygorem odpowiedzialności karnej), to w sytuacji gdy takie stworzenie zacznie żerować na czyimś polu, w praktyce pozostaje jedynie rozłożenie krzesła i liczenie strat.

Pech chciał, że wspomniany wcześniej art. 126 ustawy o ochronie przyrody nie przewidział w gronie wymienionych zwierząt łabędzi. Tymczasem owe piękne i majestatyczne ptaki coraz częściej wielkimi stadami przetaczają się przez pola rzepaku, pozostawiając po sobie jedynie ogryzione do ziemi roślinki, niczym horda szarańczy. Rolnicy poszkodowani przez łabędzie pozostają bezsilni.

Ograniczenie odpowiedzialności Skarbu Państwa za szkody wyrządzone przez dzikie zwierzęta tylko do kilku gatunków jest w mojej ocenie wątpliwe z punktu widzenia zgodności z Konstytucją RP. Treść art. 126 ustawy o ochronie przyrody została już bowiem raz uznana za niezgodna z polską ustawą zasadniczą na mocy wyroku Trybunału Konstytucyjnego z dnia 21 lipca 2014 r. (sygn. akt K 36/13). Sprawę zainicjował wówczas Prokurator Generalny, który w piśmie z 30 lipca 2013 r. wniósł o stwierdzenie niekonstytucyjności jedynie określonych fragmentów art. 126 u.o.p. z art. 32 ust. 1 oraz art. 64 ust. 2 Konstytucji RP.

W konsekwencji Trybunał Konstytucyjny stwierdził, że poprzednie brzmienie ust. 1 pkt 1-4 art. 126 ustawy o ochronie przyrody różnicowało sytuację podmiotów, które poniosły szkodę wyrządzoną przez wymienione w tych przepisach zwierzęta, w zależności od tego, w jakim mieniu szkoda została wyrządzona. Trybunał zważył na to, że skoro ustawodawca przyznaje na podstawie rozwiązań ustawowych takie prawo jednym podmiotom, to musi respektować zasady konstytucyjne, wśród których znajdują się zasada równości wobec prawa (art. 32 ust. 1 Konstytucji RP) oraz zasada równej ochrony prawnej własności i innych praw majątkowych (art. 64 ust. 2 Konstytucji RP). Wprowadzone zróżnicowanie natomiast nie pozostaje w związku z innymi zasadami i wartościami konstytucyjnymi, które uzasadniałyby odmienne traktowanie podmiotów podobnych.

Analogicznie można dojść do wniosku, że różnicowanie podmiotów, które poniosły szkodę wyrządzoną przez dzikie zwierzęta, w zależności od tego jaki gatunek zwierzęcie objętego ścisłą ochroną gatunkową wyrządził szkodę, również jest niezgodne z Konstytucją RP i narusza zasady równości wobec prawa i równej ochrony prawnej własności i innych praw majątkowych.

Co ciekawe, opisywany problem podniesiony został oficjalnie już w 2006 roku w interpelacji nr 4930 z dnia 19 września 2006 r. złożonej przez grupę posłów do Ministra Środowiska m.in. w sprawie problemów związanych odszkodowaniami spowodowanymi przez żerujące na polach łabędzie. Posłowie pytali o to do jakiej instytucji może zwrócić się rolnik o wypłatę odszkodowania za szkody w uprawach i płodach rolnych czynionych przez ptaki i zwierzęta chronione, np. łabędzie. W odpowiedzi z dnia 31 października 2006 r. Minister Środowiska wskazał, że aby rolnik mógł ubiegać się o odszkodowanie w takiej sytuacji, konieczna jest nowelizacja ustawy o ochronie przyrody. Dziś, prawie dekadę później, prawo jest, takie jakie było w 2006 r., a szkody wyrządzone przez łabędzie są ignorowane przez Skarb Państwa.

Nie ukrywam, że jako prawnika zajmującego się szeroko pojętymi sprawami odszkodowawczymi temat mnie zainteresował. Tym bardziej, że moja ojczysta ziemia lubuska wiosną wręcz zalewa się żółtością rzepaku, który jest przysmakiem łabędzi.

Tymczasem zaś rolnikom nie pozostaje nic innego, jak mieć nadzieję, że jak już jakieś zwierze chce żerować na ich polu, to lepiej żeby był to np. bóbr.